O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Bardziej płynny alter
Miasto
Panoramiczny Toruń
Radek
"
"
|
Wpisy z tagiem: deszcz
środa, 04 kwietnia 2012
szaro i smutno bywa z deszczem kiedy przychodzi nie w porę zostawia kałuże i mokre parasole ty niewidoczny w moim obrazie jesteś za linią horyzontu gnany wiatrem nie dościgniesz mojej tęsknoty a myśli ciepłe od wspomnień i wyszeptane zaklęcia czekają na złudzenia może na sen mówię szeptem i chcę abyś słyszał ten szept maluję w myślach portret twarz twoja rzeźbiona światłocieniem ożywa jak kamienne płaskorzeźby w indyjskich świątyniach słyszę jak bije twoje serce jestem Ewą która zgrzeszyła widzę szyby i deszcz ty istniejesz tylko w mej pamięci za oknem studnia pełna deszczu albo łez Z.R.
środa, 26 października 2011
Jesień chłodem jesiennym przez okno do pokoju spływaZ nieba zamglonego,A ja wspominam Defendo…Obserwuję liść szary, jak do lotu z wiatrem się zrywa,Niby samolot w podróż do paryskich muzeów i marszandów pijanychSprzedających obraz nieznanego…Tak dziś wspominam Defendo… Nic nie znaczy to moje wspominanieI nie znaczyło wcześniej,Nie znaliśmy się nawet,Nie spotkaliśmy we śnie…Jest, po prostu, jak chłodzik spływający jesiennie jesienią z chmuryI nawet krople nie bębnią...Tak, cichutko wspominam Defendo... * Defendo
piątek, 23 września 2011
- Mogłoby popadać. – Zagadał - Taaa.- Powiedziałem, co powiedziałem. - Chociaż wczoraj padało, ale jednak… - Kontynuował. - Nooo. – Też kontynuowałem. - Bo mało tego deszczu – brnął dalej, jak w błoto po ulewie. - Baaa. – Brnąłem za nim, jakby mi deszcz okulary zachlapał. - No, ale jesień to mamy cycuś glajduś! - Zawołał nieoczekiwanie, jakby udało mu się przejść rozlewisko suchą nogą. Wybałuszyłem tylko oczy w niemej akceptacji. - No, zupełnie letnia ta jesień. – Ucieszył się dodatnio i poszedł. Same plusy z tej pogody.
środa, 10 sierpnia 2011
Dzisiaj u mnie jest pogoda barowa.Gdybym miał kasę, to poszedłbym się spić bez skrupułów. A tak, zostanę w domu ze skrupułami.
sobota, 26 marca 2011
Zauważalnie jest wiosna. Deszcz okazuje się mieć wyższą temperaturę niż ciało i nie chłodzi, a studzi jedynie. Błoto pod nogami mlaska jakoś przylepniej, a nie tak oblepiająco, jak jeszcze kilka chwil temu, gdy śnieg był na połaci i podwórku, topnieniem gliniąc ziemię. Wiosna jest. Taka nieco wybrakowana jednak, bo zieleni, prócz kępki jednej, ani, ani, bo boćki dwa tubylcze jeszcze nie zakołowały nad swym gniazdem, którego - mam nadzieję -żaden globalista nie zniszczył. Tegoroczna, to będzie chyba nieco z gorszego sortu i wstydliwie pewnie szybko latu ustąpi pól i lasów, i w moim sercu miejsca. Usłonecznia się nieśmiało, jak spłoniona panienka na imieninach przyjaciółki, która, spóźniając się, narobiła zamieszania swoim wejściem, bo wszyscy już uznali, że nie przyjdzie, gdyż się obraziła, lub umarła. Wiosna zasłania się chmurami, jak tamta batystową chusteczką. Obie jednak błyskają uśmiechami, jedna rozbłyskami słonecznych lśnień w kałużach, a druga wypielęgnowaną bielą ząbków i drucikami ortodontycznego aparatu. Taki sznyt. | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||