" "

Wpisy z tagiem: iluzje

niedziela, 29 kwietnia 2012

Kiedy świat staje na głowie, budzą się potwory.
sobota, 24 marca 2012
Chciałem we śnie do niej pójść, wtulić się w jej marzenia i stać treścią jej pragnień.
Rozpłynąłem się w gwiezdnym blasku, pozwoliłem, by świetlne fale poniosły mnie, rozkołysane słonecznym wiatrem.
Zwinąłem czas, złożyłem przestrzeń, jak parasol i przed jej oknem wstrzeliłem się w księżycowy promień, by srebrną nitką opaść na jej poduszkę.
Chciałem, przez rozchylone, w spokojnym oddechu usta, wniknąć do jej myśli i snów.
 
Miała je jednak zamknięte niemoim pocałunkiem.
wtorek, 28 lutego 2012
„Najgroźniejsi dla współczesnych są ci, którzy najusilniej pracują dla szczęścia przyszłych pokoleń.”
środa, 08 lutego 2012
Zaginął podmiot liryczny i konstrukcja się rozsypała.
Gdyby podmiot liryczny nie zaginął, wiedziałbym, jak się rozsypała konstrukcja, a tak, wiedza moja cząstkowa, czyli żadna.
Wiem, że było coś, lecz już nie ma i nie wiem czy nie ma go, czy jego, czy coś, to to, czy coś, to kto, czyli - z nosa gil.
Jestem roztrzęsiony. Zatem - być może - konstrukcja się rozsypała, gdyż się zatrzęsła rezonantycznie od mojego roztrzęsienia. A dlatego, rezonantycznie, a nie inaczej, mimo, iż powodem być mogło przeniesienie drgań, typowe dla rezonansu, gdyż wygląda to bardzo romantycznie, gdy nazwa jest miła dla ucha, mimo, że bezsensowna, jak na przykład Księżyc, który przecież z księdzem nic nie ma wspólnego i księży nie jest, tylko lunatyczny. A mimo to jest i się nazywa, jak się nazywa.
Nie posądzam podmiotu lirycznego o złośliwość, bo co on – biedny – może za złość pokazać?
Rozumiem jednak, iż poczuł w sobie prawo do oporu i sprzeciwu, gdyż każdy ma chwilę, gdy nie ma ochoty być dłużej manipulowany i wykorzystany inaczej, niż by chciał.
A podmiot liryczny nigdy nie miał prawa do własnego zdania. Ba do własnego braku zdania, też nie miał. Robił, co mu kazałem, a jak nie robił, to też robił tak, bo mu kazałem nie robić nic, albo niewiele.
Spoglądam sobie teraz na miejsce podmiotu lirycznego, w którym go nie ma i uśmiecham się żałośnie, ale nie z żalu, tylko, że ten podmiot taki żałosny, bo nie rozumie, iż jego sprzeciw okazany zniknięciem jest równie bezprzedmiotowy, jak zdanie bez podmiotu i orzeczenia.
Jego sprzeciw nie jest buntem.

To nawet nie równoważnik.

środa, 10 sierpnia 2011

Wierszy żadnych we mnie już nie ma,
Słów – pokręteł myśli.
Chociaż wiem, że deszcz spada z nieba,
A miłość z innych komyszy.

Wiem, że ludzie są dobrzy i inni,
A dzieje po to się dzieją,
Bo dziać się właśnie powinny,
By zmieszać rozpacz z nadzieją.

Gwiazdy po to świecą i błyszczą
Na niebach, i odbite w stawie,
Bo podobno można usilną myślą
Lepszy świat stworzyć prawie.

Wystarczy unieść się, ponoć,
Nad poziom własnej bezsiły,
A ujrzy się za mroku zasłoną
Wszechświat naprawdę miły.

 
1 , 2