O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Bardziej płynny alter
Miasto
Panoramiczny Toruń
Radek
"
"
|
Wpisy z tagiem: wariat
wtorek, 14 lutego 2012
To była taka dziewczyna z innej wsi, ale jak z sąsiedztwa. Poznałem ją, któregoś zimowego poranka, w autobusie, gdy, przez stłamszoną ciżbę, podobnych sobie uczniaków, przepychałem się na tył pojazdu do kolegów z innej wioski, z którymi miałem coś do omówienia, lub tylko, bo się znaliśmy i lubiliśmy. Okazała się siostrą jednego z nich. Ale, jaka to była siostra, Bracie! Po prostu mnie zatknęło i nie mogłem przez kilka minut ochłonąć. Na szczęście, tylko ona spostrzegła moją konfuzję i zaśmiała się, ale strzeliła oczkami błyskotliwie, więc mimo braku konceptu, nie utraciłem nadziei na coś, na co zawsze mają nadzieję szesnastoletni chłopcy, gdy strzeli ku nim błyskookiem dziewczyna piękna i rezolutna – bo to widać na pierwszy rzut oka, kiedy dziewczyna jest rezolutna. Bracie! Jak ja się tam w tym autobusie namęczyłem w głowie, by powiedzieć coś dowcipem skrzącego, jak jej strzelne oczobłyski, a tu, bracie, kicha - klucha w gardle, gil w nosie i sieczka w mózgu, a w butach słoma. Poruta, bracie, jak stąd do tamtąd, i jeszcze kawał na skróty. A ona roześmiana, swobodna i rezolutna w każdym uśmiechu, rozluźniona, mimo potwornej ciasnoty w autobusie. Bracie! – Księżniczka! - Tak sobie pomyślałem i to była jedyna myśl z sensem, jaka mi w głowie się urodziła, ale co – nie do wypowiedzenia, bo słyszał, kto by szesnastoletni chłopak mówił, do, o rok młodszej dziewczyny, w zatłoczonym autobusie: „Księżniczko?” Do tamtego dnia, nikt.
niedziela, 31 października 2010
Wariat! - Powiadają o mnie niektórzy. Powiadają, bo czasem rozmawiam z Kazkiem, a Kazek już od wielu lat nie żyje. Co ja jednak mogę poradzić, że Kazka czasem nachodzi ochota, żeby pogadać o życiu i wtedy mnie nachodzi, nagabuje i wciąga w rozmowę o tym, jak to jest żyć? Tak szczerze, to mu się wcale nie dziwię, bo w końcu umarł młodo i życia zaznał tyle, co nic, więc oczywista, że musi go ciekawić, czym to życie naprawdę jest, gdy można sobie pożyć nieco dłużej. Stąd, mimo opinii wariata, jaką mam przez rozmowy z Kazkiem, nie opieram się za bardzo i dosyć chętnie z nim rozmawiam, opowiadając mu o tym, jak to jest żyć i że wcale niełatwo, a bywa, że i niechętnie. Zawsze, gdy tak mówię – że niechętnie – to Kazek marszczy czoło, spogląda na mnie z wymówką, jakby chciał powiedzieć: „to, czemu to mi, a nie tobie ucięło wtedy głowę, ja żyłbym bardzo chętnie”, ale nie mówi tego, bo ja i bez jego mówienia, doskonale go rozumiem i wstydzę się takich swoich myśli, ale że z Kazkiem rozmawiam zawsze szczerze do bólu, to mu ich nie taję. Może, dlatego Kazek przychodzi do mnie porozmawiać o życiu, a nie, do kogo innego, kogoś, kto o życiu wie więcej i więcej przeżył, ale nie o każdej swojej myśli mu powie. A Kazek słucha mnie cierpliwie i nie przerywa, czasem tylko, jak wspomniałem, marszczy czoło wymownie. Rozmawiamy najczęściej, przysiadając na pobocznej ławeczce, do której, jakoś tak bez trudu trafiamy, choć w naszej wsi, to ławeczek właściwie nigdzie nie ma, z wyjątkiem przystanków, ale tam nie siadamy, bo one są dla wandali, więc najczęściej bywają połamane. To i przez te ławeczki mają mnie za wariata, bo jak nie brać za wariata kogoś, kto siedzi na ławeczce przy alei rzepakowej, chociaż tam żadnej ławeczki nie ma i nigdy nie było, a może nawet nie będzie. Trochę mnie złości fakt, iż jedynie mnie biorą za wariata, a do Kazka nikt się nie czepia, choć przecież on też siedzi ze mną na tej ławeczce, gdy rozmawiamy. Nawet się o to zapytałem takiej jednej, która mówi o mnie, żem wariat, bo z Kazkiem gadam, czemu o Kazku tak nie mówi, przecież on ze mną też gada. - Bo Kazek jest nieżywy i może sobie gadać, z kim chcę i kiedy chce, a nawet, gdzie chce, a ty powinieneś szanować jego pamięć i nie pchać się z martwym przed oczy, bo wstyd mu robisz! - Jaki wstyd? – Złoszczę się jeszcze bardziej. - Że z wariatem gada! - Ona mi mówi. I tyle wiem. | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||