O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Bardziej płynny alter
Miasto
Panoramiczny Toruń
Radek
"
"
|
Wpisy z tagiem: dziecko
sobota, 17 marca 2012
Niebo rozpaliło się pomarańczowym błyskiem trwającym nie dłużej niż mgnienie oka i zaraz powróciło do swojej zwykłej, szaroniebieskiej barwy. Trochę dłużej trwała cisza w przyrodzie, lecz nie dotyczyła ona gatunku ludzkiego. Ludzie niczego nie dostrzegli ani nie usłyszeli. Nawet ciszy, kiedy zamilkły ptaki i zamarły w bezruchu zwierzęta. Ludzie już tacy są. Kiedy dzieje się coś istotnego dla świata, oni zajęci swoimi drobnymi ważnymi sprawami nie widzą i nie słyszą niczego. Lecz, czy rzeczywiście coś się wydarzyło? * * *Na osłoneczniona polanę wbiegła grupka dzieci i pomimo, że było ich tylko kilkoro hałas, jaki uczyniły wypłoszył z niej wszystkie żyjące stworzenia. Niezupełnie wszystkie. Pod jednym z drzew, tuż przy brzegu polany, siedział lub raczej kucał mężczyzna o długich do ramion i białych, a w promieniach słońca srebrnych, włosach. Zajęte robieniem rwetesu dzieciaki nie od razu go spostrzegły i przez chwilę, niezauważony, przyglądał się im, wspierając brodę na dłoniach. Po chwili jego nieruchoma i milcząca postać zwróciła jednak uwagę dzieciarni. Natychmiast się uciszyły i rozbiegana grupa skupiła się, by za moment zbliżyć do nieznajomego. W młodziutkich twarzach nie było strachu ani niepokoju. Tylko zaciekawienie. Zwykłe u dziesięciolatków. Najodważniejszy, a może po prostu ten, który był najbliżej, zapytał: - Co pan tu robi, proszę pana? Białowłosy uniósł głowę i spojrzał w oczy chłopca. - Patrzyłem, jak się bawicie. - E tam, my tylko tak ganialiśmy, bo nie ma co robić – odezwała się zza pleców poprzedniego rozmówcy rudowłosa dziewczynka. Jedyna pośród pięciu chłopców. - A chcielibyście coś robić? - Zależy, co. - Zastrzegł się któryś. - Pomożecie mi naprawić coś, co kiedyś zepsułem. - A co, a co? - Rozległy się dopytywania. - A kim pan tak w ogóle jest? - Spytała, nieufna nagle, Rudowłosa. - Aniołem... upadłym aniołem, jeśli rozumiecie, o czym mówię. - Znaczy się, diabłem? - Indagowała dalej Rudowłosa. - Znaczy się, diabłem – odparł białowłosy i jakby cień uśmiechu przemknął przez jego twarz - tak się o mnie mówi wśród ludzi. - Diabeł, to wszystko psuje i sieje zło! - Powiedział jeden z chłopców – i naprawiać musi pan Bóg albo dobry ksiądz, a najbardziej, to ojciec święty... Diabeł na pewno nie! Białowłosy prawie się roześmiał. - Teraz jednak postanowiłem coś naprawić. – Powiedział. Dzieciaki bez zastrzeżeń uznawszy jego tożsamość, wdały się w dyskusję, można rzec, merytoryczną, nie okazując przy tym ni zahamowań, ni lęku. - Już od dawna nie mieszam się w sprawy świata, ale macie rację, to z mojego powodu na ziemi pojawiło się zło, które się rozrosło i wciąż rozrasta, Chcę położyć temu kres. - I chcesz naprawić świat? - Z niedowierzaniem pytała Rudowłosa. - A ja nie wierzę, że jesteś diabłem! - Odezwał się nagle krępy, prawie gruby chłopiec. Mężczyzna tym razem naprawdę się uśmiechnął i rozłożył ramiona, które momentalnie zmieniły się w czarne nietoperzowate skrzydła. - Oooooo! - Rozległy się okrzyki raczej zachwytu niż strachu.- Niewierny z ciebie Tomasz, Jacku. – Ponowne uśmiechając się, powiedział Upadły Anioł, chowając skrzydła, które znowu stały się ludzkimi ramionami. - A skąd pan wie...? No tak, teraz wierzę. – Niewierny Jacek bardziej chyba dał się przekonać faktem, że nieznajomy zna jego imię, niż tym, że ramiona umiał zamieniać na skrzydła i odwrotnie. - Czy ty chcesz zniszczyć zło? - Zapytała Rudowłosa, która powoli stawała się nieformalną przywódczynią grupy. - Zło ma różne oblicza, dziecko i nie każde krzywdzi. Nie mam władzy ani mocy by zlikwidować każą przykrość, ale chcę i muszę spróbować unicestwić te oblicze zła, które zrodziło się z mojego uczynku. - Ja wiem, ja wiem! - Wyrwał się mały piegowaty chłopiec – dałeś jabłko Ewie! Upadły Anioł roześmiał się i podniósł a dłonie, a z nich w górę poczęły wzlatywać duże czerwone jabłka, by krążyć, jak podrzucane przez żonglera, Tyle, że białowłosy nie poruszał rękami i owoce krążyły, nie opadając, same z siebie. - Nie bierzcie tych jabłek! - Krzyknął piegowaty – On znowu kusi! - Jak mamy ci pomóc? - Znowu odezwała się Rudowłosa, nie zważając na przestrogę piegusa. - Wierzysz, że naprawdę chcę zrobić to, co mówiłem? A może mam zamiar, jak mówi Marek zwieść was na pokuszenie. - Do tego nie potrzebujesz tego całego cyrku z jabłkami i skrzydłami. - Jesteś niezwykle mądra, jak na dziecko – stwierdził zaskoczony białowłosy. - Powiedz to naszej pani! - Prychnęła Rudowłosa. Białowłosy znowu się uśmiechnął. - Widzisz, to jest przykrość, która jest dla ciebie złem, a przecież tak naprawdę wcale cię nie krzywdzi, ale ty już nosisz w sobie zadatek na zło właściwe – nie lubisz swojej pani, a to jest już początkiem nienawiści. - Ale smędzisz! - Skrzywiła się dziewczynka – nie znasz jej. - Znam, znam i powiem ci, że to jest dobra istota, jak na wasze rozumienie, choć – znów twarz wykrzywiła mu się grymasem uśmiechu – ma swoje, jak mawiacie, za uszami, ale za to do piekła nie pójdzie – zaśmiał się prawie głośno. Wśród dzieci rozległ się wyraźny jęk zawodu. Jedynie Rudowłosa marszczyła czoło i nie wydawała się rozczarowana, że jej pani nie czekają męki piekielne. -To ty chcesz żeby ludzie sobie nie robili więcej krzywdy, tak? - Nie tylko sobie, nikomu. - A czy Pan Bóg wie o tym? Dyskusja toczyła się już wyłącznie pomiędzy rudowłosą pannicą, a białowłosym mężczyzną. Chłopcy usiedli wkoło na trawie i przysłuchiwali się biernie, z wyraźnymi oznakami niezrozumienia, o czym rozmawia rudowłosa i upadły anioł. Widocznym było, że dziewczynka ma wśród nich spory mir lub, że może teraz ujawniła się jej charyzma, którą uznali. - On wie o wszystkim – odrzekł mężczyzna – nie musi z nikim rozmawiać. - Jeżeli wie i ci nie przeszkadza, to znaczy, że się zgadza, tak? - Taki wysnułem wniosek i dlatego teraz spotkałem się z wami. - A nie powiedział ci tego? - Nie ośmieliłbym się zapytać. Zapadło milczenie. Dziewczynka coś kombinowała w swojej głowie, a chłopcy jakoś nie mieli żadnych pytań i poniekąd wyglądali na znudzonych. Białowłosy też się nie odzywał. Ponownie przykucnął i oparł brodę na złożonych dłoniach. Jabłka, które zmaterializował, opadły powoli na trawę i każde poturlało się w inną stronę. Żadne z dzieci nie sięgnęło jednak po owoce. Przedłużająca się cisza zniecierpliwiła chłopców, którzy wykonywali dosyć nerwowe ruchy z wyraźnym zamiarem opuszczenia towarzystwa upadłego anioła. Nie wydawał się tym zdziwiony i nie uczynił nic, by w jakikolwiek sposób wpłynąć na ich decyzję. - Ale to przecież Pan Jezus miał przyjść i wszystko naprawić, a nie ty – odezwała się wreszcie Rudowłosa – a ty i wszystkie twoje złe duchy miały zginąć w otchłani. - Naprawdę jesteś wyjątkową dziewczynką – po raz wtóry stwierdził białowłosy - i dużo wiesz, ale nawet w takiej wersji, jaką znasz, mam prawo do millennium. - A co to jest? - Zapytała, nieco speszoną własną niewiedzą. - To jest 1000 lat. - No i co z tego? - Wreszcie zabrał głos Jacek, nazwany przez białowłosego niewiernym Tomaszem. - Odłóżmy wyjaśnienia na czas późniejszy. Dziś wystarczy, że wiecie, kim jestem i co zamierzam – jeśli w to wierzycie. Chcę waszej pomocy, ale i bez niej uczynię, co uczynię. - Przecież jesteśmy dzieciakami, a ty gadasz jak pokręcony. Kto ma się w tym połapać, my? - Prychnęła pogardliwie. Białowłosy wydawał się zaskoczony i prawie zażenowany reprymendą małej. - Masz słuszność – powiedział ugodowo – o ludziach podobno wiem wszystko, a zachowuje się jakbym was nie znał. Dobrze, dobrze – uniósł dłoń, widząc, że Rudowłosa znów się krzywi – już nie smędzę. - No to gadaj, jak człowiek, czego chcesz?! - Prawie rozkazująco powiedział piegowaty. - Już mówię – upadły anioł był niezwykle ugodowy – jeżeli zgodzicie się mi pomagać, otrzymacie ode mnie dary, które wykorzystacie tak, jak będziecie uważali za słuszne. - A co to będzie? - Rozległy się głosy dzieci, których informacja o prezentach – jak zrozumieli – wyraźnie zaintrygowała. - Znacie bajki o wróżkach i czarodziejach? - Pewnie! - Potwierdzili z entuzjazmem. - Staniecie się właśnie takimi czarodziejami. Prawie wszystko, czego zapragniecie, stanie się na wasze życzenie. - To znaczy, że jak powiem, że chcę mieć same szóstki, to będę je miała? - Zapytała rudowłosa. - Nie musisz nic mówić, wystarczy, że zapragniesz... - To ja nie chcę! - Stwierdziła stanowczo dziewczynka, ku zaskoczeniu dzieci i białowłosego. - Nie wiem, czy dobrze zrobiłem, że nie starałem się odczytać waszych myśli, bo wciąż bywam zadziwiany. Możesz powiedzieć, dlaczego nie chcesz? Nie chcesz być dobrą wróżką? - Jestem za mała! – Krótko i ostro stwierdziła dziewczynka. - Tylko dlatego? -Tylko! - Powiedziała z zaciętym wyrazem twarzy – i nie grzeb mi w myślach! - Zacisnęła piąstki. - Nie będę, a wy? - Zwrócił się do chłopców. - My się zgadzamy! – Wykrzyknęli bez zastanowienia. - W takim razie idźcie już. - A nie dostaniemy tych darów? - Pytali zawiedzeni. - Idźcie! Chłopcy niechętnie posłuchali i z ociąganiem, odwracając się, co chwilę do tyłu, odeszli w kierunku, z którego wbiegli na polanę. Rudowłosa nie poszła z nimi. - Już są czarodziejami, prawda? - Zwróciła oczy na anioła lub diabła, jeżeli ktoś woli. - Bystra jesteś i zastanawiam się, czy... Nie dokończył. - Spotkamy się jeszcze? - Zapytała, nie dociekając, co chciał powiedzieć w niedokończonym zdaniu. - Kto wie, może?.. - Powstał i w tej samej chwili zniknął. Rudowłosa pochyliła się i podniosła z trawy duże czerwone jabłko. Popatrzyła na nie w zamyśleniu niezwykłym u tak małej dziewczynki i odeszła w tym samym kierunku, w którym udali się chwilę wcześniej jej koledzy.
niedziela, 11 marca 2012
piątek, 24 lutego 2012
Dziękując wszystkim, których poruszyła sprawa Kuby, przepraszam, że wczoraj nie odpowiedziałem na komentarze, ale czułem się fatalnie.Dzisiaj kilka słów uzupełnienia odnośnie potrzebnej krwi dla Kuby.Krew będzie niezbędna na przełomie maja i czerwca, gdyż wtedy będzie przeprowadzona operacja na jego serduszku.W tej chwili Kuba jest w domu po kontrolnym badaniu w CZD.O ile dobrze zrozumiałem, było to badanie laparoskopowe mające na celu sprawdzenie efektów wcześniejszego zabiegu, bo Kuba miał już operację w CZD.Niestety, nie wystarczyło to do naprawy jego serca w takim stopniu, jak trzeba. Potrzebny jest kolejny, bardzo poważny zabieg.Jestem trochę pogubiony z tą krwią, bo:Rodzice Kuby zostali poproszeni o zorganizowanie krwi grupy AB- na potrzeby jego operacji i dostarczenie jej do CZD przed zabiegiem, ale nie wcześniej, niż na 7 dni przed.Podobno, jeżeli znajdą się dawcy z taką grupą i odczynnikiem Rh, to otrzymają odpowiedni pojemnik do przewozu krwi i będą mogli dostarczyć ją do CZD. Dlatego pisałem o dawcach na trasie Toruń –Warszawa.Z drugiej strony, mój syn wczoraj oddawał krew dla Kuby i powiedziano mu, że w tej chwili jest nadmiar krwi, i stacje krwiodawstwa odsyłają dawców, a jeżeli krew jest potrzebna na konkretny zabieg, to wykonujący go szpital ma ustawowy obowiązek zabezpieczenia odpowiedniego rodzaju krwi. Dzwońce, zatem do stacji przed oddawaniem krwi, aby was nie odesłali.Żeby nie przedłużać. Mój syn oddał jednak krew dla Kuby i otrzymał zaświadczenie o ilości, którą przekazał. On jest jednak honorowym, wieloletnim dawcą krwi. Ma grupę krwi O Rh+, ale to nie ma znaczenia w kontekście wyżej podanych wyjaśnień.Jeżeli ktoś chce przekazać dar krwi dla Kuby, może to zrobić, niezależnie od swojej grupy krwi. Wystarczy, że w stacji krwiodawstwa poda nazwisko i imię potrzebującego – nic więcej, a otrzymane poświadczenie prześlę na mój lub rodziców Kuby adres, który – w razie potrzeby – podam w mailu lub inną prywatną drogą.Jeżeli ktoś ma grupę AB Rh- również może ją oddać, chyba, że mieszka bardzo blisko CZD lub Torunia i mógłby bez utrudnień dla siebie oddać krew w terminie operacji.Sam Kuba nie sprawia wrażenia chorego i jest wesołym dzieckiem. A ja dosyć niezgrabnie staram się, żeby takim wydoroślał.
środa, 22 lutego 2012
To jest Jakub Czarnecki, potomek mojego trzeciego syna. Jakub za 3 miesiące będzie miał operację na otwartym sercu, bo urodził się z wadą, którą trzeba niezwłocznie usunąć.W tej chwili ma 6 miesięcy.Operacja zostanie wykonana w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie.Jakub w trakcie operacji będzie potrzebował dużo krwi grupy AB rh-.Jeżeli w gronie czytelników tego bloga jest ktoś, kto ma taką właśnie grupę krwi i mieszka w pobliżu Torunia lub gdzieś blisko trasy Toruń - Warszawa oraz nie ma żadnych przeciwwskazań zdrowotnych ani innych, a zechciałby pomóc, to o tę pomoc proszę.Można także przekazać krew innej grupy z przeznaczeniem dla Jakuba.Chętnym przekażę odpowiednie namiary mailem lub na gg. I w każdy inny sposób, w razie potrzeby. Wyjaśnienie : Mój trzeci syn, Krzysiu, jest naprawdę synem mojej młodszej siostry, ale mieszkał z nami kilka lat i nabył pełnię synowskich uprawnień. W tym, troskę i lęk o niego oraz jego najbliższych.
piątek, 06 stycznia 2012
Brudna i szara perspektywa drogi, Wiatr niesie od pola ciepły zapach gnoju, Koń - który uciekł - biegnie po wyboju, Unosząc niezdarnie ochwacone nogi. Jakiś dzieciak brudny na poboczu stoi, Za rowem czerwienieją rozchełstane głogi, Wiatr na polu targa ustawione stogi, A psiaki małe w żółtych liściach broją. Taką cię pamiętam, moja wsi rodzinna, I taki obraz mam pod powiekami, Chociaż dziś on nie ten i tylko mnie mami, Bo i ty jesteś od dawna już inna. Ale moja pamięć w rozgardiaszu błogim Zachowała woń gnoju i czerwone głogi. | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||