O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Bardziej płynny alter
Miasto
Panoramiczny Toruń
Radek
"
"
|
Wpisy z tagiem: cynizm
wtorek, 28 lutego 2012
„Najgroźniejsi dla współczesnych są ci, którzy najusilniej pracują dla szczęścia przyszłych pokoleń.”
poniedziałek, 03 października 2011
Tusk: Jeżeli PIS wygra , to mnie zamknie! Kaczyński:Wielu będziemy musieli zamknąć , żeby Polakom otwarły się oczy! Palikot:Trzeba zamknąć kościołowi dopływ pieniędzy. Episkopat:Bezbożni, zamykając swoje serca, wciąż otwierają chrystusowe rany i upuszczają najczystszą krew narodu. Pan Majster:Jak się, kurwa, nie zamkniecie, to dam wam w mordę wężykiem (zbrojonym)!
poniedziałek, 26 września 2011
Uniosłem się ostrożnie, opierając łokcie o brzeg łóżka i z pozycji kucznej przyglądałem się śpiącej kobiecie.Jej sylwetka nikogo mi nie przypominała, podobnie jak odsłonięty fragment twarzy oraz krótkie, w widoczny sposób rozjaśnione sztucznie włosy z kilkoma ciemniejszymi pasemkami. Może to były odrosty, ale w tym nieco przyćmionym świetle…O właśnie!Nie zdążyłem o tym pomyśleć, ale rzecz byłą zastanawiająca, bowiem światło było i chociaż przyćmione, to jednak na tyle jasne, że mogłem bez wytężania wzroku spokojnie oglądać każdy szczegół wnętrza, w którym się znajdowałem, jak również ciała śpiącej kobiety, a było tych szczegółów kilka na jej ciele.Przede wszystkim tatuaż na lewym ramieniu – typowa róża z kolczastą łodyżką – niezbyt duży, ale wyraźny.Światło było na tyle jasne, że rozróżnić mogłem jego barwy. Były dwie: czerwona i żółta. Czerwony był pąk róży, a żółta łodyżka. Nie zastanawiałem się nad tymi kolorami, więc nic mnie w ich doborze nie dziwiło.Inne szczegóły, to samo ciało – młode, ale dojrzałe o skórze gładkiej i opalonej, z tym że opalenizna już bladła i pomyślałem, że kobieta musiała dosyć dawno temu wrócić z urlopu.Możliwe, że pogodziwszy się z faktem śnienia, uznałem, iż w konwencji snu nic nie jest dziwnym, choć sam proces snucia przemyśleń w trakcie śnienia jest dosyć rzadkim elementem, jednak zdarzały mi się wcześniej już takie sny, więc było to do przyjęcia.Mimo tego, dywagowałem nad tym snem i zastanawiałem się, co właściwie mam robić dalej.Uznałem, że skoro to sen, zasady moralne w nim nie obowiązują. Była to myśl w oczywisty sposób związana z nagą, śpiąca kobietą.Nie wiedziałem, w jakiej roli obsadził mnie Morfeusz, ale wiedziałem, że nie w roli mnie, lecz kogoś zupełnie mi nieznanego. Coś mi mówiło, a właściwie, miałem pewność, że twarz, którą w tym momencie posiadam, w lustrze byłaby mi obca, ale lustra w zasięgu wzroku nigdzie nie było.Na logikę wziąłem (i nie zdziwiło mnie to bardzo racjonalne rozumowanie w we śnie), że jestem najprawdopodobniej mężem tej kobiety i być może ojcem jej dzieci, co później okazało się całkowicie trafnym rozumowaniem.Pomyślałem, że skoro to sen i zasady moralne nie obowiązują, to mogę pozwolić sobie na niewyobrażalne perwersje z jej udziałem i zrobić z nią to wszystko, o czym w swoim zwyczajnym życiu bałem się nawet pomyśleć, a co dopiero spróbować zrobić.Chyba nie jestem jednak nawet onirycznym psychopatą, bowiem nie przyszły mi do głowy żadne sadystyczne pomysły, tylko raczej takie wyuzdane bezwstydnictwa.Pewnie Freud zdiagnozowałbym w tym momencie syndrom braku seksu lub czegoś podobnego, pomyślałem z lekkim zdumieniem, że jednak takie myśli mogą powstać w głowie śniącego człowieka.Acha, to ta morfina! Błysnęła mi odkrywcza myśl, przywracająca jednocześnie pamięć rzeczywistych wydarzeń.- To tym bardziej mogę sobie pozwolić! - Pomyślałem, a właściwie wykrzyknąłem głośno, budząc kobietę.- Na co możesz sobie pozwolić? - Zapytała zaskakująco trzeźwo, ale to mieściło się bez problemu w kanonie snu, bo wiadomo, że w śnie wydarzenia są po prostu oczywiste. Chyba, że sen nie do końca jest snem.
poniedziałek, 22 sierpnia 2011
sobota, 20 sierpnia 2011
Stara znajoma (U starych ludzi, większość znajomych, to stare znajome.), gdy na jej pytanie:, „ Co słychać? „, opowiedziałem, w dużym skrócie, co u mnie, zawołała ze zgrozą: - Stary! (Widać, to widać) jak mogłeś tak podupaść?! Przecież miałeś osiągać same szczyty, zapijać się ambrozją i nektarem, a "noble" miałeś kolekcjonować, jak seryjne znaczki. - Ba! - Okazałem lekkie zmieszanie, lecz bez zawstydzenia. W znacznym stopniu, umiarkowane. - A ty, nawet wstydu nie masz! Jak mogło do tego dojść? Pozostawmy to pytanie bez odpowiedzi, pomyślałem sobie i zbyłem starą znajomą pożegnaniem. | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||