" "

Wpisy z tagiem: filozofia

piątek, 23 marca 2012
Panie Boże Statystyczny,
W wielu liczbach wysłowiony,
Czemu jesteś taki liczny,
Czemu tak zwielokrotniony?
 
Osób Twoich wielka mnogość
Sieje w głowie lęk i zamęt,
Cześć oddaję Temu Bogu,
A jak wkurzy się bóg tamten?
 
Czy gdy umrę, z duszy mojej
Nie zostaną nawet strzępy,
Bo nim znajdzie piekło swoje,
To ją porwie bóg następny?
 
Czy gdy modlę się gorliwie
Do Twojego Majestatu,
To zohydzam się straszliwie
Bluźniąc przeciw bogom tamtym?
 
No i wreszcie: gdy tak pytam,
Czy to Ty nadstawiasz ucha,
Czy bóg inny myśl mą chwyta,
Czy też może… nikt nie słucha?
sobota, 11 lutego 2012
Nie miej mi za złe, mowo, że pożyczam patetycznych słów,
a potem trudu dokładam, żeby wydały się lekkie. *)
 
 
*) Wisława Szymborska
wtorek, 24 maja 2011
Wielu przekraczających granice głupoty myśli, że przekroczyli Rubikon.
 
Powyższe zdanie nie ma, co oczywiste nic wspólnego z poniższym tekstem, ale coś sobą znakomicie odzwierciedla w kontekście tego tekstu i to nie w jakiejś drobnej skali, lecz w skali ogólnej – globalnej.
Mimo tego, dla tekstu nie ma owo zdanie znaczenia, aczkolwiek wzajemny kontekst tekstu i zdania bez znaczenia nie jest.
Albowiem wbrew pozornej zależności wszelkich zdarzeń w kosmosie lub choćby na Ziemi, każde występujące w świecie zdarzenie jest suwerennym i niezależnym bytem czasoprzestrzennym, swoistym dla miejsca i czasu swojego zaistnienia.
Tak, jak życie człowieka jednostkowego.
Więcej wyjaśniać nie będę, bowiem wszystko wyjaśnia owa analogia, która nie zawiera być może pierwiastka filozoficznego i jest oczywistym sofizmatem, lecz jednocześnie najprawdziwszą prawdą, co skądinąd nadzwyczaj często jest sofizmatu cechą wybitną.
Zdarza się czasem, że wybucha wulkan, a raczej ujmując piękniej, następuje erupcja z jego wnętrza i zdarza się również, że w niedalekiej odległości czasowej przestają latać samoloty, a w zupełnie bliskiej odległości czasowej nielatających samolotów zdarza się, że nie wsiadają do samolotów ludzie.
Z pozoru wydaje się oczywistym, iż wszystkie powyżej opisane zdarzenia mają ze sobą ścisły związek i zaistnieć bez siebie by nie mogły.
To jednak naprawdę pozór, iluzja ściśnięcia czasu i przestrzeni, która einsteinowskiego obserwatora myli obrazem, gdyż ten (obserwator) z szerokiej perspektywy patrząc widzi omam nieistniejącej całości, na którą składają się: erupcja wulkanu, nielatające samoloty i ludzie.
A tymczasem każde z owych zdarzeń jest samoistne i od innego zdarzenia oddziela je szczelina czasu, i przestrzeni tak wielka, że jest otchłanią, której w żaden sposób przebyć się nie da.
Bowiem wulkan dymi i dudni, załóżmy, na Islandii, samoloty nie latają w Szkocji, a ja nie wsiądę do żadnego samolotu za żadne skarby świata, choćby mnie miał zanieść na Wyspy Szczęśliwe.
 
Bo wysp szczęśliwych, wiem, nie ma.
piątek, 11 marca 2011
W ostatnim czasie trudno jest mi pisać, ba, nawet myśleć o pisaniu jest mi trudno, bowiem moje myśli krążą w zupełnie innej przestrzeni, niż literacka wyobraźnia.
Wiadomo od dawna, że pisarz to jest taka istota, która poprzez zanurzenie się w samotności ze wszystkich swoich sił podąża ku ludziom, żeby się z nimi złączyć, zbratać, wkochać w nich, po prostu.
Ten izolacyjny stan dążenia do integracji trwa tak długo, jak długo pisarz chce i umie pisać, kiedy ta umiejętność lub chęć zanika, pisarz staje się samotnikiem, dziwakiem lub zwykłym trupem.
sobota, 20 listopada 2010
Zupełnie przypadkowo, wczoraj, znalazłem stronę w sieci, na której umieszczane są aktualne informacje o pogodzie w mojej wsi i teraz nie muszę wychodzić z domu, żeby wiedzieć, że właśnie pada i na skórze czuć 3 stopnie, bowiem taka jest temperatura odczuwalna.
Zastanawiam się, czy nie wyjść i nie położyć się na trawie, gdyż temperatura rosy wynosi 4 stopnie, więc powinna dawać przyjemny chłód rozgorączkowanej głowie.
Powstrzymuję mnie niestety, wcale nie 6,4 mm deszczu, które mogłoby się nazbierać w zmarszczkach na twarzy i fałdach na brzuchu, lecz świadomość, iż to nie te lata i w ogóle, to nie lato, tylko jesień.
Strona w sieci o pogodzie w mojej wsi, dodam, pogodzie bardzo bliskiej mojemu domowi, bowiem, jak się okazuje, stanowisko meteo znajduje się kilkadziesiąt metrów od mojego płotu - o czym dotąd nie wiedziałem – dała mi asumpt do głębokiego przemyślenia, że gdyby Mahomet żył w dzisiejszych czasach, nikt by się nie zdziwił, że góry do niego przychodzą, bo dzisiaj góry przychodzą do każdego, kto zapragnie.

Wystarczy kliknąć.
 
1 , 2