piątek, 13 października 2017
Patrzę na pająka, który idzie sobie po mojej ścianie (i po mojej lewicy- przestrzennie umieszczając) i już czuję współczucie dla niego przeogromne, bo wszak to wieczór, a on pod górkę ma, bo do sufitu się pnie, czyli dźwiga bagaż mego szczęścia.
Tak, bowiem wróżby nieomylne mówią - że wieczór, że pod górkę, że szczęście, bo pająk.
Natychmiast się wzruszam z okazji tego mojego szczęścia, co to mnie spotka nieomylnie i już ze ściśniętym gardłem kręcę myślami młynki, jakich to nie dokonam wspaniałych dobrych uczynków, jak to przepięknie żyć odmienię wiele, ileż to łez obetrę lekkoruchem dłoni, jak to, smagnięciem powietrza palcami ducha natchnę w dusze osłabłe.
No, bo szczęściem podzielić się trzeba koniecznie, przecież.
 
Byle temu pająkowi w głowie się nie zakręciło i aby nie rymsnął na podłogę…
wtorek, 10 października 2017
A w rzeczywistości, miałem ciężką noc, mimo snu suślego aż do piątej, kiedy to wreszcie ubrałem piżamkę i ułożyłem się w łóżeczku, pod kołderką.
Przed snem bolała mnie głowa i we śnie nic się nie zmieniło.
Piszę to, Mój Pamiętniczku, gdyż odczuwam wielką potrzebę poużalania się w sposób nieskrępowany i bez cenzury.
Albowiem poczytuje sobie za niesprawiedliwość, że ubrawszy piżamkę o piątej rano, już o ósmej, musiałem się z niej rozebrać, by ubrać dresik i sweterek, jako, że jesień nadchodzi, chociaż o ósmej jeszcze jej nie było.
Równie za niesprawiedliwe poczytuje sobie, że wczoraj zasnąłem przed końcem Wiadomości, mimo, że oglądałem je przypadkowo i bez zaciekawienia, ale umknęła mi pogoda i dziś musiałem uważnie słuchać radia, by wiedzieć, kiedy będzie padał deszcz. Ale nie będzie, choć się zanosi, lecz chyba gdzie indziej, może w Cisnej.
A wczoraj, to mnie bolała głowa, co napomknąłem, ale nie stanowczo, a przecież bolała mnie tak, że o mało nie pękła i, zasypiając, musiałem przytrzymywać za oboje uszu, gdyż tam wydawała się rozchodzić, jakby na szwach.
Przez to zasnąłem w ubranku dziennym, gdyż ręce mając zajęte ratowaniem głowy przed pęknięciem, zasnąłem odziany. Obuty nie, gdyż się rozbułem wcześniej jakoś.
Nikt mnie nie rozebrał, nie nakrył kocykiem i chyba ostygłem aż do wychłodzenia, co objawiło się porannym drapaniem w gardle, a  poranna kawa przez migdałki przeciskała się, jak Wisła przez tamę we Włocławku.
I Wiśle jest łatwiej.
Do tego mam dużo pracy dziś, Mój Pamiętniczku, której jeszcze nawet dobrze nie zaplanowałem, a już wcale nie mam ochoty jej wykonać.
Czując się tak, jak się czuję, podejrzewam, że bez pretekstu mogę ją odłożyć na kiedy indziej.
 
A termin zaznaczę sobie w greckim kalendarzu. 
czwartek, 05 października 2017
Dziękuję Agnieszce, Bożenie, Marcie i Oldze oraz Adamowi, i Jackowi. 
Z Wami jest łatwiej.
sobota, 30 września 2017
Proteza zamówiona i przyjęta do wykonania.
Wpłaciłem 3200 zł, bo warunkiem przyjęcia zamówienia jest dokonanie wpłaty w wysokości min. połowy ceny wyrobu. W tej kwocie zawiera się 550 zł od przyjaciół z sieci.
Dzięki.
Pierwotnie żądano więcej, na szczęście, po negocjacjach stanęło na tym, co wyżej.
Sprzęt będzie z grupy oszczędnych, ale wg, zapewnienia fachowca biorącego miarę, nie będę narzekał.
Wykonanie trochę potrwa, ale do końca roku powinienem już stanąć na nowej nodze.
 
Może nawet wcześniej. 
Tagi: życie
23:21, zabociek , Życie
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 395