wtorek, 06 grudnia 2016
Przez wiele lat, bezsenność
Zabierała mi sny
– Spełnione marzenia o tobie.
Dzisiaj,
Starcze otępienie
Usypia mnie,
Nim utonę we wspomnieniu
- Tęsknocie  za tobą
– Niespełnionym marzeniu,
Które czyniło mnie szczęśliwym.
piątek, 02 grudnia 2016
Najbardziej na programie 500+ zyskały firmy windykacyjne...
środa, 23 listopada 2016
Marii nie było i wspomnienie o niej nabrało dziwnego posmaku. Jakiejś niespotykanie subtelnej soczystości i wyrafinowanej goryczki, która wprawiała w podniecenie.
Rozkoszowałem się nim jak melancholik przygnębiającym smutkiem, jak alkoholik zimnym błękitem denaturatu, jak ksiądz nawałem nekrologów w parafii, jak grabarz niech mu lekką ziemią, jak masturbant śliskością omdlałej dłoni.
Cudowność tego doznania przeniknęła mnie na wskroś przestrzałem ekstazy niebosiężnej.
Rozdygotałem się epileptycznie w kataleptycznym transie niepozbieranych myśli o niej - Marii nieobecnej z przyczyn nieznanych, ale odciskającej niezatarty ślad swojego istnienia w każdej, nawet nieodmierzalnej cząstce czasu.
Mario... - Wysłowiłem imiennie nieokiełznane uczucie.
- Ciągle nosisz ten stary płaszcz! - Odezwała się Maria nieoczekiwanie.
 
Albowiem, Maria, nawet kiedy jej nie ma, to wszystko widzi.
niedziela, 13 listopada 2016
Wyglądałem właśnie przez okno na świat, sam nie wiem, za czym, gdy usłyszałem skrzypienie drzwi (trzeba je nasmarować, pomyślałem) i głos, a zaraz słowa:
- Już jestem, może pouprawiamy trochę seks?
Odwróciłem głowę twarzą do głosu i nie wyraziłem sprzeciwu.
Kilka minut minęło nim wytarła moje ciało z potu, bo wykorzystała mnie intensywnie.
- Pouprawiamy jeszcze seks? - zapytała zaczepnie, nakrywając mnie nabrzmiałym biustem.
Jestem nieodporny na takie zaczepki i znowu się spociłem.
- Nie będę cię wycierać ciągle - zagrymasiła - pouprawiajmy lepiej seks.
Nie poczekała, aż się zadeklaruję i spociłem się bardziej jeszcze.
- Prawie tchu ci zabrakło - podśmiewała się ze mnie, siadając na mojej piersi - to może jeszcze pouprawiamy trochę seks?
W samej rzeczy, po pewnym czasie, tchu mi zabrakło i opadłem z sił na bezdechu.
- Zmęczony jesteś bardzo? - zapytała, ale nie czekała na odpowiedź - to dla relaksu może pouprawiamy trochę seks?
 
Zrelaksowała mnie kilkakroć.
piątek, 11 listopada 2016
Jeżeli będę dalej tak nieumiejętnie posługiwał się narzędziem prostym, jakim jest siekiera, to okaże się, że popełniłem nieumyślne samobójstwo przez obciach głowy, albo coś zbliżonego.
Wcale się nie uskarżam, choć rzeczywiście jest mi ciężko i znojnie, ale co tam, siekiera w ruch i buch, buch - drew jest w bród, aż pod brodę i miłe ciepło wieczorem po domostwie krąży, i przyjemnie rozleniwia zmęczone członki, oraz pozostałe całości.
Pogoda dzienna jest, jak z umiarkowanego lata, a nocna, jak z przedwiośnia, choćby tego literackiego..
Jakby, co – nie czytałem, tylko tak sobie dodaję psychologicznego animuszu, bo wiadomo…
Właśnie!
Co drugi blog, za przecinkiem, jest psychologiczny, lub filozoficzny.
Politycznych nie liczę, bo psychologicznie, to one są psychiczne, a filozoficznie niepojmowalne, bo tak dużo w nich moralności, że aż nieprzyzwoicie czytać.
Mój blog taki nie jest, w żaden sposób, taki nie jest.
Wszystkie moje blogi pozbawione są odcieni psychologicznych i filozoficznych, bo żadna z wielkich prawd nie jest mi dostępna, żadna religia mi się nie objawiła, i nie jest dla mnie zrozumiała, i żadna filozofia nie jest przedstawiona takimi słowami, abym same słowa pojmował, o filozofii nie wspominając.
Czytam wyłącznie teksty o niezbyt skomplikowanej składni i niepowikłane fabularnie, albowiem im więcej den w tekście, tym bardziej czytam po obrzeżach – zazwyczaj pierwsze, najgłupsze zdanie i ostatnie, które pierwsze, o mało, co, poprzedza w głupocie.
Dlatego u mnie, na każdym moim blogu, każde zdanie jest głupie, jak pierwsze i pełne banału, jak ostatnie.
Nie czuję się ze swoją kiepskością wcale tak dobrze, jak o tym kłamię, ale też nie tak źle, jak innym by się mogło wydawać, gdyby cokolwiek ich to obchodziło.
 
Na szczęście, nie obchodzi.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 385