Blog > Komentarze do wpisu

Kto wie

Zrozumiałem, że nie należy pozostawiać po sobie śladów, bo zajmują niepotrzebnie miejsce i zmuszają do niechętnego wspominania tego, co warte wspominania nie było już wtedy, gdy jeszcze trwało.
Uświadamiam sobie, więc, że pisanie, bloga, pamiętnika, czegokolwiek, jest niesamowitym objawem zarozumiałości i pychy, nieuzasadnionego przekonania, że coś znaczę, że jestem jakimś sensem, a to jest kłamstwo.
Kłamstwo, na które przyzwalają wszyscy, bo wszyscy równie zarozumiale i podobnie myślą na swój temat.
Dla podtrzymania wiary w jakikolwiek sens życia, ludzie progresywnie, przez wieki, wymyślali nowe, umowne wartości, nadając im wreszcie miano kultury, wmawiając sobie wzajemnie, że należy te wartości zapamiętywać zachowywać, jakby pomijając oczywisty fakt, iż nie da się ich zachować na wieczność, bo wieczność jest niedostępna i dla ludzkiego umysłu, nawet jako pojęcie, niezrozumiała.
Entropia nieubłaganie prze do chaosu, w którym nie ma miejsca na pamiątki i gadżety, w żadnej postaci.
Zapamiętywanie, gromadzenie pamiątek, tak naprawdę niczemu nie służy, bo ich zachowywanie jest jedynie przesunięciem w czasie momentu definitywnego unicestwienia.
Drobne, osobiste pamiątki i wspomnienia dezintegrują się szybciej i doskonalej, i lepiej, że tak. Społeczne, narodowe i cywilizacyjne, czy kręgów kulturowych, jak mawiają mędrcy i hipokryci, dłużej przygnębiają, bo przez wiele pokoleń.
Dziwi mnie, że jakoś lekko przechodzi się do porządku nad faktami przeinaczania znaczeń zachowanych sentymentalii kulturowych.
Gdybyż one były tylko zbiorem śmieci w zamkniętych muzeach, które oglądałyby nieliczne grupki pokręconych kulturalnie fanatyków, ale nie, one muszą uzyskiwać znaczenie w danym momencie teraźniejszości, najczęściej bezsensowne, w stosunku do pierwotnego.
Tzw. znawcy i populatorzy wartości kulturowych, tradycji i czego tam jeszcze, z abstrakcji nieistotnych do życia, pokazują mi palcami punkty zachwytu na kosztownych landszaftach, mamią niedostrzegalną urodą tajemnicy w sparaliżowanym grymasie ust, chorej pewnie na syfilis, dobrze urodzonej ladacznicy, wyśmiewając, jednocześnie, szlachetny kształt nabrzmiałego emocjami i uczuciem zwierzęcia z kartonowego obrazka, w pięknych złoconych ramach, ironizując, że ramy podnoszą cenę.
Bo podnoszą, ale słusznie, gdyż jak dowodzi obserwacja, od wielu pokoleń, wielka kultura, o tyle jest wielka, o ile daje z siebie żyć.
Wielu z niej żyje znakomicie, dbając, w głębi serca, głównie o ramy.
Czy ja tak myślę naprawdę?
 
Kto mnie, tam, wie.
piątek, 16 czerwca 2017, zabociek

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/06/16 07:33:01
Ja też tak myślę.
Że nie powinniśmy zostawiać po sobie pamiątek (souvenir), bo spadkobiercy nie będą wiedzieć jak je traktować - jak bibeloty czy relikwie. - Ja chcę zostawić tylko moją fizykę. Ale nikt jej nie chce. A to naprawdę nowy pogląd na świat - sensowniejszy od współczesnego.
-
2017/06/20 21:36:13
Dobre :)