Blog > Komentarze do wpisu

Z poziomu poduszki

Odwiedził mnie Kazek, a właściwie, to mnie nawiedził, bo jeszcze spałem, kiedy się zjawił przy moim łóżku niczym zjawa.
A świt był jeszcze ciemny, chociaż ranek następował zdecydowanie i nieuchronnie wraz z warkotem wczesnego autobusu za oknem.
Po raz pierwszy widząc Kazka wystraszyłem się i ten przestrach tkwił we mnie jeszcze jakiś czas, chociaż rozpoznałem Kazka bez trudu, bo to był on, a zawsze rozpoznaję go właśnie po tym, że on, to on.
Mimo tego rozpoznania, wystraszył mnie obrazem swojej postaci, która w moich ćwierć-otwartych oczach wyglądała jak cień w mroku, a właściwie jak taka bardziej gęsta ciemność w kłębach zwykłej ciemności.
Porozmawialiśmy jednak, jak zawsze, gdy się spotykamy, choć nawet nie uniosłem się z łóżka.
Bo:
- Nie wstawaj – powiedział Kazek – jeszcze wcześnie – wpadłem tylko na chwilę.
I rzeczywiście, po chwili zniknął, a ja, otworzywszy wreszcie oczy na całą szerokość, zobaczyłem, że leżę z ramieniem zgiętym w łokciu i z poziomu poduszki, moja uniesiona dłoń, w ciemności, przyjęła kształt stojącej przy łóżku postaci.
 
Dobrze, że Kazka, a nie jakiejś zjawy.
czwartek, 19 stycznia 2017, zabociek
52 1320 1537 0583 2853 3000 0001

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: