"
"
|
Blog > Komentarze do wpisu
Księżniczka z porutyTo była taka dziewczyna z innej wsi, ale jak z sąsiedztwa.
Poznałem ją, któregoś zimowego poranka, w autobusie, gdy, przez stłamszoną ciżbę, podobnych sobie uczniaków, przepychałem się na tył pojazdu do kolegów z innej wioski, z którymi miałem coś do omówienia, lub tylko, bo się znaliśmy i lubiliśmy. Okazała się siostrą jednego z nich. Ale, jaka to była siostra, Bracie! Po prostu mnie zatknęło i nie mogłem przez kilka minut ochłonąć. Na szczęście, tylko ona spostrzegła moją konfuzję i zaśmiała się, ale strzeliła oczkami błyskotliwie, więc mimo braku konceptu, nie utraciłem nadziei na coś, na co zawsze mają nadzieję szesnastoletni chłopcy, gdy strzeli ku nim błyskookiem dziewczyna piękna i rezolutna – bo to widać na pierwszy rzut oka, kiedy dziewczyna jest rezolutna. Bracie! Jak ja się tam w tym autobusie namęczyłem w głowie, by powiedzieć coś dowcipem skrzącego, jak jej strzelne oczobłyski, a tu, bracie, kicha - klucha w gardle, gil w nosie i sieczka w mózgu, a w butach słoma. Poruta, bracie, jak stąd do tamtąd, i jeszcze kawał na skróty. A ona roześmiana, swobodna i rezolutna w każdym uśmiechu, rozluźniona, mimo potwornej ciasnoty w autobusie. Bracie! – Księżniczka! - Tak sobie pomyślałem i to była jedyna myśl z sensem, jaka mi w głowie się urodziła, ale co – nie do wypowiedzenia, bo słyszał, kto by szesnastoletni chłopak mówił, do, o rok młodszej dziewczyny, w zatłoczonym autobusie: „Księżniczko?” Do tamtego dnia, nikt. wtorek, 14 lutego 2012, zabociek
Komentarze
sad.a.5
2012/02/14 14:20:49
Co za historia na dzis, walentynkowa, jednak:)
2012/02/14 14:36:04
Wkleiłem tę opowiastkę z myślą o walentynkach, aczkolwiek, gdy się zdarzyła , nikt w Polsce ich nie świętował. Dla mnie wówczas walentynki też kojarzyły się wyłącznie z rozterkami krotochwilnego Sama Wellera.
2012/02/14 20:17:50
Uwielbiam taki typ narracji, chociaż nie wiem, jak go nazwyć, ale u-wiel-biam. No i urocza historia. Eech... dziewczęta nawet nie przypuszczają jakiego chłopaki mają pietra przy pierwszych spotkaniach.
2012/02/15 23:23:11
O, Bracie!..
Urzekla mnie Twoja historia. Gdyby dawni chlopcy byli bardziej dzisiejsi ich prawie-styczne bylyby mniej uniknione: www.youtube.com/watch?v=2_9DKT7x8Ac&feature=related Pozdrawiam :)
Gość: babajack, 193.46.186.1*
2012/02/16 12:16:18
Jak mawiają sfilcowani podrywacze: dobry bajer to połowa sukcesu ;) Nie będę się powtarzał, że kolejny tekst super ....... pozdrawiam Mistrza
2012/02/18 12:36:41
babajack
Dziękuję. Nie miałem wyboru - musiałem mieć bajer, żeby mieć szanse :) 2012/02/19 08:46:11
tani
Prawie nie oglądam telewizji i ten kawałek wklejony przez Ekonata też mnie nie zaciekawił, więc po chwili przestałem go oglądać. Nieoglądanie telewizji i nieczytanie książek zdecydowanie mnie uspokoiło emocjonalnie - tak sądzę. Jestem mniej atrakcyjny dla gron towarzyskich, ale łatwiej porozumiewam się z samym sobą. Pozdrawiam:) 2012/02/19 21:23:51
Ja też nie oglądam, a zwłaszcza programów na "gorące tematy czy tematy palące" czy "na każde" ale tak z ciekawości, myślę, co też znany (konata) nasz e (esperancki to nie, ale skojarzenia mam) czyli co też e-konat zamieszcza tam.
Bardzo mi się podoba jak zwykle Twoja inteligentna konkluzja dotycząca medialnego mułu w naszych głowach. Macham. 2012/02/20 15:53:46
Tani,
Osobiscie nie ogladam telewizji, nie mam w domu telewizora. Przypadkowo trafilem w necie na "KlejNuty" i piosenke "Za tylek", w ktorej wykorzystano fragment show ''Rozmowy w toku". Wklejajac link chcialem zwrocic uwage ze nie wszyscy maja pietra przy pierwszych spotkaniach, pomijajac pietra jakiego sprawia im to co po angielsku nazywamy "boner" ;) pozdrawiam :) |