Blog > Komentarze do wpisu

Negatywna kampania prezydencka

Napisałem, że polubiłem Jarosława Kaczyńskiego i że niezależnie od tego, co zrobi lubić go będę.
I zdania nie zmieniam.
Nie oznacza to jednak, że uważam pana Jarosława Kaczyńskiego za godnego następcę swojego brata na prezydenckim krześle.
Wręcz przeciwnie – sądzę, że to najgorszy z możliwych wybór.
Pan Kaczyński, to niewątpliwie cwany polityczny gracz, ale nic poza tym. Żaden z niego strateg, żaden wizjoner. To tylko demagogiczny facecjonista, teraz dodatkowo obciążony, być może, psychopatyczną fobią dokonania zemsty za śmierć brata i bratowej.
Bowiem mam niepodważalne przekonanie, iż pan Jarosław Kaczyński już wie, kto jest winien katastrofy, nawet, jeżeli 15 minut przed lądowaniem przypomniał bratu, żeby się nie spóźnił na uroczystości katyńskie.
A prezydent-psychopata nie jest w żadnym kraju dobrym wyborem.
Dlaczego tak ostro, dlaczego tak po chamsku?
Dlatego, że cała ta kampania wyborcza jest jak glut z nosa: mdła, obślizgła i niesmaczna.
PIS wygląda w niej, jak procesja niedouczonych seminarzystów, którzy z nauk zapamiętali jedynie prawidła modulacji głosu i wypowiadają się niczym księża udzielający rekolekcji, ale bez znajomości pisma.
Najbardziej zachwycającym kaznodzieją okazuje się świętobliwy nagle Paweł Kowal, który, o czym by nie mówił, to mówi, o czym innym, a ja czytałem, że gdy miał coś do powiedzenia w sprawach zagranicznych, to bezsumiennie olewał obywateli polskich będących w potrzebie, czyli zaginionych, bo to byli niemedialni szaracy. Taki to autorytet moralny, pouczający, co przystoi, a co nie w kontekście śmierci.
Ale nie myślcie, że hrabia Komorowski jest lepszym kandydatem, niż Jarosław Kaczyński.
Jeden drugiego wart, tylko Komorowski ma żonę i dzieci, a Kaczyński bratanicę i zięcia z lewicy, ale już ponoć przechrzczonego, co dowodzi, że mój poprzedni wpis jest słuszny, bo polityka, to jednak sprawa rodzinna.
Nie myślcie, że mam coś przeciwko żałobnej stylistyce Pisowczyków. Wcale nie, każdy, kto stracił kogoś bliskiego, starał się wykorzystać śmierć tak, jak tylko potrafił. Pisowczycy zrobili to, co należało zrobić w takiej sytuacji – przybrali na twarze miny madonn bolesnych i epatują smutkiem milczącym, co chroni ich przed wypowiadaniem głupstw.
Peowiacy stanęli w obliczu tych martwych masek niczym pawiany przed sklepowymi manekinami i nie wiedzą czy tłuc te obrzydlistwa, czy chędożyć i pozbawieni konceptu drapią się po dupach i mają z tego, co z dupy mieć jedynie można: gówno.
Sądzę, że z tym zostaną po wyborach.

To nadal tekst niedokończony, ale nie ma obowiązku czytania
niedziela, 09 maja 2010, zabociek
52 1320 1537 0583 2853 3000 0001

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/05/09 08:21:17
Tagi bardzo trafne. ;)
-
2010/05/09 08:58:43
Z tagami mam problem intelektualny i zastanawiam się, czy jednak z nich nie zrezygnować.
-
2010/05/09 13:40:50
Brakuje tagu maska.
-
2010/05/10 23:42:57
I paru innych.